AktualnościJuniorka Młodsza

Szaleństwo podczas drugiego dnia finału MP kadetek.

W drugim dniu finału Mistrzostw Polski kadetek, który odbywa się w Konstantynowie Łódzkim siatkarki zafundowały nam dużo większą dawkę emocji niż w dniu pierwszym. Pierwszy tie-break, ale przede wszystkim jakiś absolutny kosmos w meczu Energa MKS-u Kalisz.

W pierwszym meczu najmniej emocji. Jeden z najmocniejszych zespołów na turnieju spotkał się z wydaj się, że najsłabszym, czyli pojedynek UMKS WAN MOS Wola Warszawa kontra Pogoń Proszowice. Taka licha przystawczeka przed porządnymi daniami, bo mecz zakończył się szybkim zwycięstwem warszawianek 3:0.

Poziom emocji zapikował w górę podczas meczu numer dwa, czyli starcia Wieżycy Stężyca z AZS-em AWF Wrocław. Stężyczanki z jedną wygraną na koncie, ale też z perspektywą piątkowego starcia z MOS Wolą. Wrocławianki z kolei już po tym meczu, ale też z zerowym dorobkiem setów na swoim koncie. Dwa pierwsze sety dość wyraźnie na korzyść Wieżycy. Może wynikowo tak to nie wyglądało, bo do połowy każdej partii rywalizacja była bardzo wyrównana, ale potem siatkarki trenera Jakuba Kreboka wrzucały wyższy bieg i odjeżdżały Mistrzyniom Dolnego Śląska. W zasadzie trzeci set też tak wyglądał i można było czekać, w którym momencie stężyczanki ponownie wcisną pedał gazu. Nic z tych rzeczy. Raczej można było odnieść wrażenie, że ktoś przymocował do ich pojazdu jakąś ciężką naczepę, która ten pojazd zaczęła znacznie spowalniać. Wykorzystały to zawodniczki AZS-u, które przejęły inicjatywę, zaczęły popełniać mniej błędów własnych. Kluczowe być może dla losów całego spotkania było wejście na zagrywkę rozrywającej Kai Gierko, która kilka razy mocno zraniła pod koniec trzeciego seta Wieżycę i poprowadziła swój zespół do wygranej 25:22. W czwartym secie widać już było zranionego byka, z którego uchodzi siła – mowa o zespole z Pomorza, bo w tym secie od początku lepiej radziły sobie wrocławianki i ponownie wygrały 25:22. Wrocław nie zatrzymał się także w piątym secie, którego zwyciężył 15:12 i cały mecz 3:2.
Bardzo ten wynik skomplikował sytuację w tabeli zwłaszcza dla Stężycy. Zakładając wygraną AZS-u z Proszowicami, które dziś zaprezentowały się dość marnie, Wieżyca będzie musiała pokonać piekielnie mocny MOS Wola Warszawę. W jakim stosunku, to już będzie zależeć od wyniki AZS-u z Pogonią.

Szczerze sypiemy głowę popiołem, że na podstawie suchych wyników, gdy pisaliśmy o wcześniejszych etapach młodzieżowych Mistrzostw Polski nie docenialiśmy potencjału jakim dysponuje SMS Ostrów Łaskovia Łask. Mamy wrażenie po dzisiejszym wygranym 3:0 z Volley’em Wrocław, że to najbardziej poukładany i wyrównany zespół na tym turnieju. Nie porównujemy go do Warszawy, nad którą również wzdychamy z podziwem, ale Łask po prostu gra cały czas równą siatkówkę. A to co wyrabia na rozegraniu Martyna Bulzacka, szczególnie gdy ma perfekcyjne przyjęcie we współpracy ze swoimi środkowymi budzi największy zachwyt. Śmiało można napisać, że dziś sprezentowała Amelii Ostrowskiej statuetkę MVP dla najlepszej zawodniczki, bo podsyłała jej takie piłki, że środkowa wykręciła statystyki na poziomie ponad 70% w ataku. Oczywiście te piłki trzeba też było umieć wykorzystać, co w świetnym stylu robiła ta mierząca 190 cm środkowa.

Na koniec dnia kosmos, horror, jakieś totalne szaleństwo. Gospodynie UKS LIder Konstantynów Łódzki mierzył się z naszym MKS-em Kalisz. Hala Fun Lab, która gości uczestników turnieju finałowego, ponownie jak wczoraj wypełniona do ostatniego miejsca plus dziesiątki osób oglądających ten mecz na stojąco. I ewidentnie ta gorąca atmosfera spłoszyła kaliszanki w pierwszym secie. Nie wychodziło im kompletnie nic. Przyjęcie na poziomie 20%, gdy Lider miał blisko 90. Niech wynik 25:12 powie jak wyglądał ten set. W drugim gra się trochę uspokoiła i wyrównała choć dalej było mocne falowanie. Z taką różnicą, że Lider trochę obniżył poziom, bo już nie była to taka maszynka do punktów jak w secie pierwszym. Częściej gospodynie miały problemy z przyjęciem, a co za tym idzie można było postawić skuteczny blok. Wygrana ta partia przez MKS do 18. W kolejnej to Lider był myślami gdzieś daleko, bo w ogóle im ten set nie wyszedł. Wygrana Energii MKS do 14. Do tej pory łapiemy się za głowy, gdy wspominamy set numer cztery. Początek dość mocno przypominał seta numer jeden, czyli od początku duża przewaga Konstantynowa. MKS starał się tylko aby ta przewaga nie zamieniła się w pogrom, udawało się na poziomie mniej więcej 4-5 punktów. Tak też było, gdy Lider miał piłkę setową przy stanie 24:19. Popsuty atak i pierwszy setbol wybroniony. Potem drugi, trzeci, czwarty. Zrobiło się po 24. Kolejne akcja znów dla MKS-u i wicemistrzynie Wielkopolski z przegranego seta nagle miały piłkę meczową. Tlenu Liderowi dała Nina Andrzejczak skuteczną kiwką, ale w kolejnej akcji, tylko sobie znanym sposobem akcję z lewego skrzydła skończyła Nelly Adameczewska. Na zagrywkę weszła Maja Malczewska i uderzyła piłkę tak, że ta ledwo przetoczyła się na drugą stronę siatki wpadła w boisko bezradnych gospodyń. Szaleństwo w obozie MKS-u, bo ta wygrana dała już półfinał. Jutro w meczu z Łaskovią rozstrzygnie się tylko, kto zajmie pierwsze miejsce.

Wszystkie mecze są transmitowane na kanale YouTube Polska Siatkówka, a my mamy zaszczyt i przyjemność komentować te mecze. A już takie jak ten ostatni to prawdziwa frajda.

Wszystkie wyniki i tabele z turnieju znajdziecie TUTAJ.

Rozmowy z najlepszymi zawodniczkami poszczególnych meczów oraz trenerami zwycięskich zespołów:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *