Siatkarski szturm Wielkopolski! Joker Piła i trzy zespoły kadetek w finale!
Dopiero co zakończyły się Mistrzostwa Polski juniorów i juniorek, a już od jutra rozpoczynamy rywalizację w kolejnej kategorii – kadetów i kadetek. W finałach Mistrzostw Polski które odbędą się w dniach 22-26 kwietnia 2026 Wielkopolskę reprezentować będą cztery zespoły: UKS Szamotulanin Szamotuły, UKS SZAMOTULANIN Szamotuły/UKS Lider Rokietnica, Energetyk Poznań oraz Joker Piła.
W Mrzeżynie zagrają kadeci i tu mamy reprezentanta z Wielkopolski LOMS Joker Piła, który trafił do bardzo trudnej grupy, ale po świetnym sezonie możemy się spodziewać dobrych meczów i doskonałej postawy Jokera.
Pilanie rozgrywali ćwierćfinały i półfinały we własnej hali. Mistrzowie Wielkopolski w ćwierćfinałach zajęli 1. miejsce, a w półfinałach uplasowali się na drugiej pozycji za KS Metro Warszawa. Grupowymi rywalami będzie Energa Trefl Gdańsk, który bez porażki awansował do finałów wygrywając ćwierćfinałowy turniej we własnej hali, a następnie półfinał w Warszawie. W tej samej grupie jest także Akademia Talentów Jastrzębskiego Węgla. Siatkarze ze Śląska wygrali zarówno ćwierćfinał jak i półfinał mając atut własnej hali. Czwartym w grupie jest KPS Chełmiec Wałbrzych, który w półfinale rozgrywanym w Rzeszowie zajął 2. miejsce, a wcześniej na ćwierćfinale rozgrywanym w swojej hali zajął 1. miejsce wyprzedzając m.in. naszego Energetyka.
O cele oraz przygotowania wielkopolskich chłopców zapytaliśmy trenera Jokera – Jarosława Kubiaka: „Przygotowania do turnieju nie były ukierunkowane wyłącznie na wynik sportowy. Najważniejsze w tej pracy jest dla mnie wychowanie chłopaków – żeby byli porządnymi ludźmi, potrafili się zachować, powiedzieć „dziękuję”, „proszę”, „przepraszam”. To jest cel nadrzędny, a sport jest środkiem do jego realizacji. Jeśli przy okazji ktoś z nich zajdzie wysoko w siatkówce, to oczywiście będzie wartość dodana. Przygotowania nie były rozbudowane – opieraliśmy się głównie na własnej pracy i rywalizacji w ramach szkolnych rozgrywek. Tutaj w Mrzeżynie mamy bardzo dobre warunki, jesteśmy trochę z boku całego turniejowego zamieszania, co pozwala nam spokojnie się przygotować. Korzystamy też z czasu poza halą – spacery i chwila oddechu pomagają zachować równowagę. Awans do finału to dla nas duży sukces, szczególnie że trafiliśmy na bardzo wymagających rywali już na wcześniejszych etapach. Nie jesteśmy zespołem, który za wszelką cenę nastawia się na medal – skupiamy się na pracy i rozwoju. Do finału nie trafia się przypadkiem, trzeba wygrywać mecze, ale podchodzimy do tego bez zbędnej presji. Dla mnie jednym z faworytów do medalu przed ćwierćfinałami był AZS Olsztyn, który ostatecznie odpadł. To tylko pokazuje, że samo miano faworyta niczego nie gwarantuje.
Medali nikt nie rozdaje – trzeba je sobie wywalczyć na boisku, wygrać mecze i potwierdzić swoją wartość grą. Szczególnie w kategorii kadetów jest to trudne, bo to młodzi zawodnicy i ich forma potrafi być bardzo zmienna. Miałem okazję oglądać finały juniorów i muszę przyznać, że poziom był bardzo wysoki. To była siatkówka, na którą patrzyło się z dużą przyjemnością. Umiejętności tych młodych zawodników robią wrażenie i myślę, że trenerzy kadry mają spory ból głowy przy wyborze reprezentacji, bo naprawdę jest z czego wybierać. Materiał ludzki jest bardzo dobry, a zbudowanie z tego zespołu to już rola szkoleniowców. Przed nami bardzo trudna grupa finałowa, z zespołami o dużym potencjale i zapleczu klubów na wysokim poziomie. Jeśli chodzi o naszą grupę, jest ona bardzo wymagająca – są tam zespoły z dużych ośrodków, ale podchodzimy do tego spokojnie. Oglądałem rywali i niech oni się mnie boją – ja się nie biję na liście, tylko na pięści.
To, że mamy w grupie Jastrzębski Węgiel i Trefl Gdańsk, nie znaczy, że należy lekceważyć Chełmiec Wałbrzych. Każdy musi walczyć, pokazać, że jest się lepszym, bo jak tylko ktoś pomyśli, że coś mu się należy, to bardzo szybko może zostać sprowadzony na ziemię. Nie boimy się nikogo – to raczej przeciwnicy powinni się przygotować na walkę z nami. Każdy mecz trzeba wygrać na boisku, bo chwila nieuwagi czy przekonanie, że coś się należy, może szybko zostać zweryfikowane. Można nawet powiedzieć pół żartem, że to przeciwnicy trafili do „grupy śmierci”. W zespole mamy wyraźnie zarysowaną grupę zawodników, na których będziemy opierać grę – to efekt dwóch lat pracy. Jednocześnie pozostali chłopcy są wartościowymi zmiennikami i wnoszą dużo do drużyny.
Każdy zna swoją rolę i wie, czego się od niego oczekuje. Nie mamy jednego wyraźnego lidera – najważniejszy jest zespół. Natomiast zawodnikiem, który spaja tę grupę, jest Franciszek Dziadas. Nie chcę wskazywać jednoznacznie naszej najmocniejszej strony. W pracy z młodzieżą forma bywa nierówna – jednego dnia wszystko wygląda bardzo dobrze, a następnego już niekoniecznie. Dlatego nie przywiązuję się do etykietek, tylko skupiam się na codziennej pracy i rozwoju zespołu. Wierzę, że w tym zespole są jeszcze rezerwy i że chłopcy pokażą je w najważniejszych momentach turnieju. Cieszymy się, że jesteśmy w finale i traktujemy to jako duże wyróżnienie. Podchodzimy do tego turnieju bez zbędnej presji, ale z gotowością do walki. Chcemy pokazać się z jak najlepszej strony i wykorzystać swoją szansę”.
W drugiej grupie zagrają: KS Metro Family Warszawa, Lechia Tomaszów Mazowiecki, AKS V LO Rzeszów i UMKS MOS Wola Warszawa.
Wszystkie wyniki i tabele z Finału Mistrzostw Polski Kadetów znajdziecie TUTAJ.

W turnieju finałowym kadetek znalazły się trzy zespoły z Wielkopolski: UKS Szamotulanin Szamotuły, Enea Energetyk Poznań i UKS Szamotulanin Szamotuły/UKS Lider Rokietnica. To wielkie święto siatkarskie odbędzie się w Szamotułach, które mają już doświadczenie w organizacji wielkich imprez.
Szamotulanki trafiły do grupy z: UKS Chemikiem SMS Olsztyn, MUKS Dargfilem Tomaszów Mazowiecki i PGE SMS Solną Wieliczka. Szamotulanin wygrał ćwierćfinał we Wrocławiu i bez straty seta przeszedł półfinał w Gdyni pewnie meldując się w finale Mistrzostw Polski.
Chemik Olsztyn mierzył się z Dargfilem w ćwierćfinale, wygrywając turniej, a w półfinale we własnej hali także zajął 1. miejsce. Kadetki z Tomaszowa zajęły ponownie 2. miejsce w półfinale rozgrywanych w Łodzi ustępując tylko poznańskiemu Energetykowi.
Zespół z Wieliczki był już rywalem Szamotulanina w ćwierćfinale we Wrocławiu. Tam zajął 2. miejsce za naszym UKS-em, ale pomimo że Szamotulanin wygrał 3:0 ,to jednak o zwycięstwie zespołu z Wielkopolski w każdym secie decydowały 2 punkty.
O nastrojach w zespole opowiedział nam trener Dariusz Ciszak: „Hala w Szamotułach, choć inna niż ta, na której trenowaliśmy, w obecnej chwili nie ma dla nas większego znaczenia. Gdybyśmy grali finały mistrzostw Polski gdziekolwiek indziej, i tak musielibyśmy szybko zaadaptować się do warunków. Przez cały sezon nie mieliśmy możliwości regularnych treningów na centralnym boisku ze względu na dużą liczbę grup młodzieżowych i mini siatkówki, dlatego dopiero w ostatnim tygodniu pracowaliśmy na głównym sektorze, ale w hali Szamotulanka.
Dla części zawodniczek, które nie uczestniczyły wcześniej w finałach mistrzostw Polski, nowością będzie Teraflex, oprawa, kibice i cała atmosfera święta siatkówki. Dla mnie to są już rzeczy standardowe, natomiast dla dzieci będzie to duże przeżycie i sporo emocji, które na pewno pojawią się zarówno przy meczach, jak i podczas uroczystego otwarcia turnieju. Większość zespołu miała już styczność z finałami mistrzostw Polski – chociażby zawodniczki, które dwa lata temu zdobyły srebrny medal mistrzostw Polski młodziczek, czy te, które dołączyły do nas w tym sezonie i również miały już okazję grać na takich turniejach. Są jednak dziewczyny, które wcześniej nie awansowały nawet do finałów wojewódzkich, więc dla nich sam udział w tym turnieju to duże wydarzenie i zaszczyt.
Patrząc na cały rok, liczyliśmy na awans do finału. Od początku sezonu, grając w turniejach towarzyskich, dobrze znaliśmy poziom w Polsce i wiedzieliśmy, że mamy realne szanse, by znaleźć się w ósemce. Uważam, że jesteśmy mocnym zespołem w tej kategorii wiekowej. Droga do finału to potwierdza – w ćwierćfinałach i półfinałach nie straciliśmy ani jednego seta. To już jednak historia, którą trzeba zostawić za sobą. Teraz zaczyna się nowe rozdanie i dopiero ono pokaże, jak naprawdę jesteśmy mocni – zarówno sportowo, jak i mentalnie, zwłaszcza pod presją gospodarza i organizacji finału u siebie. Naszym celem minimum jest pierwsza czwórka, choć wiemy, że nie będzie to łatwe.
W grupie gramy kolejno z Wieliczką, Tomaszowem i Olsztynem. Z Wieliczką wygraliśmy 3:0, ale wszystkie sety były bardzo wyrównane, praktycznie na przewagi. To był jednak mecz trudny, bo rozegrany już po zapewnieniu sobie awansu, więc emocjonalnie wyglądało to inaczej. Wcześniej dużo energii kosztował nas mecz z Volleyem Wrocław. Spotkanie z Fartem Kielce było bez historii, ale do samego meczu nawet nie zdążyłem dojechać przez korki. Potem był kluczowy mecz o wyjście z grupy z Wrocławiem – bardzo intensywny i emocjonalny, który mocno nas „wyczerpał”.
Wygrana 3:0 nie oddaje w pełni trudności tego spotkania. Wieliczka to mocny zespół – mistrzynie Małopolski, choć zmaga się z problemami kadrowymi, m.in. brakiem jednej środkowej i kontuzjami na innych pozycjach. Mimo to nie można nikogo lekceważyć, bo przy braku koncentracji każdy mecz może zakończyć się bolesną porażką.
Dargfil to drużyna, z którą graliśmy w zeszłym roku w półfinale mistrzostw Polski – wtedy przegraliśmy 2:3. To jednak był zupełnie inny nasz zespół. Rywalki grają w niezmienionym składzie, są mistrzem województwa łódzkiego i bardzo zgranym zespołem, który od lat gra razem. Ich siłą jest kolektyw i automatyzmy. To kolejny bardzo trudny mecz, w którym kluczowa będzie konsekwencja i realizacja założeń taktycznych, dobra obrona i dyscyplina gry.
Olsztyn na papierze jest jednym z faworytów. Mieliśmy okazję grać z Chemikiem w turniejach we wrześniu i styczniu – dwukrotnie przegraliśmy 1:3. To bardzo wymagający zespół, oparty na zawodniczkach młodzieżowej reprezentacji Polski, które zmieniły kluby i grają obecnie w SMS Olsztyn i SMS Police. Wcześniejsze mecze odbywały się w innych warunkach i bez pełnych składów po naszej stronie, dlatego teraz sytuacja będzie inna i bardziej wyrównana. Do naszego zespołu dołącza Zuzanna Abrahamczyk po dłuższej kontuzji. Mamy bardzo szeroki i mocny skład – kilka zawodniczek o bardzo dobrych warunkach fizycznych, w tym dziewczyny powyżej 190 i 180 cm. To prawdopodobnie jeden z najmocniejszych fizycznie roczników, ale równie ważne są umiejętności i kolektyw, który naprawdę dobrze się rozwija. Siłą tego zespołu jest przede wszystkim postęp, jaki dziewczyny zrobiły w ostatnim roku – zarówno indywidualnie, jak i jako drużyna. To największy atut, jaki mamy.
W składzie są też cztery kadetki, które niedawno wróciły z mistrzostw Polski juniorek i stanowiły tam ważną część zespołu: Blanka Mikołajczak, Oliwia Jamrożek, Palina Bahdanava i Zuzanna Wicha. Na finałach ogromnym wsparciem są kibice i rodzice, którzy tworzą bardzo dobrą atmosferę i wspierają drużynę w pozytywny sposób. Gra u siebie nie oznacza dla nas dodatkowej presji – bardziej emocje, które są naturalne w takim wydarzeniu. Każdy trener i zawodnik je odczuwa. Dla wielu młodszych zawodniczek będzie to pierwsze doświadczenie gry na tak wysokim poziomie, w takiej atmosferze, przy Mazurku Dąbrowskiego i pełnej oprawie finałów – i to na pewno wywoła gęsią skórkę i duże emocje już na rozpoczęciu turnieju. Podchodzimy do tego turnieju z koncentracją, spokojem i gotowością do walki”.
W grupie drugiej znalazły się dwa wielkopolskie zespoły: Enea Energetyk Poznań i UKS Szamotulanin Szamotuły/UKS Lider Rokietnica. Rywalkami dla naszych przedstawicielek będą SMS Police oraz KS Gdyńska Akademia Siatkówki.
Poznański Energetyk przeszedł przez poszczególne etapy w imponującym stylu: wygrane\y ćwierćfinał i półfinał bez straty seta i jest postrzegany jako jeden z głównych kandydatów do medalu. Podpytaliśmy trenera Energetycznych dziewczyn Mikołaja Adamowicza o nastroje i formę przed finałem:
„Wszystkie dziewczyny zdrowe i gotowe na turniej. Trenowaliśmy razem, z racji tego że duża część uzupełnia zespół juniorski to nie mieliśmy za bardzo przestrzeni na to, żeby sparować w pełnym składzie. Na pewno turniej finałowy Mistrzostw Polski Juniorek, w którym brały udział kadetki to wartość dodana dla naszego zespołu, mówię oczywiście o doświadczeniu i ograniu jakie można zdobyć.
Mam nadzieję, że właśnie to doświadczenie będziemy mogli przenieść na nadchodzący turniej. W Dębicy było 9 dziewcząt ze składu kadetek, jedne grały więcej, inne mniej. Dziewczyny rwą się już do gry, także chyba nie ma mowy o zmęczeniu. Do każdego przeciwnika podejdziemy z należytym szacunkiem, a awans do top 8 w kraju tego wymaga. Naszą najmocniejszą stroną zdecydowanie jest to, że tworzymy bardzo zgrany zespół zarówno na boisku jak i poza nim.
Wiem, że dziewczyny są w stanie przysłowiowo wskoczyć za sobą w ogień, więc jeśli chodzi o atmosferę w połączeniu z argumentami typowo sportowymi to jesteśmy przygotowani. Dla zespołu bliskość Szamotuł od Poznania na pewno nie ma różnicy, ale jeśli chodzi o rodziców, to myślę że na pewno jest to wartość dodana i będziemy mogli liczyć na dobrą frekwencję na trybunach. Ubiegaliśmy się o organizację, ale niestety nie przekonaliśmy naszą ofertą prezydium PZPS. Nie ukrywam, że naszym celem jest zawsze medal, ale równie ważne dla mnie jest zagranie dobrego turnieju, podnoszenie sobie poprzeczki z meczu na mecz oraz rozwijanie się zawodniczek”.
Dla Lidera z Rokietnicy droga była bardziej wymagająca: najpierw 1/8 finału i wygrana w Policach, następnie ćwierćfinał i 2. miejsce w Gdyni po wygranej z Zenitem Wrocław w tie-breaku i przegranej także w 5 setach z gospodyniami i w końcu półfinał w Olsztynie i 2. miejsce za gospodyniami. Nie wspomnimy o zamieszaniu podczas Mistrzostw Wielkopolski, kiedy dziewczyny były chwilowo pozbawione udziału w dalszym etapie rywalizacji.
O nastrojach i oczekiwaniach opowiedział nam trener Jan Majchrzak: „Pracowaliśmy standardowo, nic nie zmienialiśmy. Jak idzie, to nie zmieniamy. Trenowaliśmy u siebie, a sparingi graliśmy z młodziczkami, które pomagały nam tak naprawdę przez cały sezon w przygotowaniach. W zespole mamy trzy dziewczyny z rocznika docelowego, reszta to jest rocznik młodszy. Wydaje mi się, że dla wszystkich, i dla dziewczyn i dla klubu udział w finale jest niespodzianką na duży plus. Ale ja sam od początku mówiłem, że bardzo wierzę w ten zespół i wydawało mi się, że możemy zajść daleko.
To co już osiągnęliśmy jest olbrzymim sukcesem, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia i dziewczyny są bardzo zmobilizowane, żeby powalczyć tutaj o medal. Jak już jesteśmy tak blisko, to czemu z tej szansy nie skorzystać? Idziemy po medal, bo jeśli byśmy nie mieli tego celu, to nie miałoby sensu przygotowywanie się do tej imprezy, trenowania bez wierzenia w to, że możemy coś osiągnąć. W grupie mamy mocnych przeciwników, szczególnie patrząc na Energetyka i Police, które mają zawodniczki niedawno występujące w Mistrzostwach Polski Juniorek, gdzie zajęły dwa pierwsze miejsca. Jeżeli chodzi o Gdyńską Akademię Siatkówki, to graliśmy już raz z nimi w ćwierćfinale. Przegraliśmy ten mecz 2:3, po niesamowitej historii, bo wygrywaliśmy tam 2:0 w setach, ale to nie wystarczyło, bo przegraliśmy w tie-breaku. Z Energetykiem na finałach wojewódzkich także mieliśmy piłki meczowe więc jesteśmy głodni rewanżu.
Szanujemy każdy zespół i najważniejsze będzie przygotować się do każdego meczu, bez względu na to kto będzie przeciwnikiem i myśleć tylko o następnym meczu. To będzie dla nas najważniejsze, żeby do każdego meczu się jak najlepiej przygotować i każdy ten następny mecz po prostu wygrać. Police są mocne, z nimi graliśmy turnieje, a teraz doszły jeszcze dziewczyny ze Szczyrku. Drugim trenerem naszego zespołu będzie prawdopodobnie Łukasz Klapczyński, który wspierał mnie także w półfinale. Nie możemy też zapomnieć o trenerce Patrycji Grocholewskiej i trenerze Szymonie Pietraszaku, którzy byli ze mną podczas ćwierćfinałów. Liczę, że wesprze nas także Maciej Rzanny, który świetnie przygotowuje dziewczyny pod względem motorycznym.
Nie możemy mówić o atucie własnej hali, bo w hali Wacław graliśmy tylko raz, a bliższa naszemu sercu jest Szamotulanka. Bardziej liczę na atut naszych kibiców, że dziewczyny będą czuły ich wsparcie, i pomimo, że pochodzą z różnych części Polski to będą się czuły jak w domu. Naszym największym atutem jest zagrywka i mentalność zwycięzcy. A kto wygra w finale – Szamotulanin czy Rokietnica? O tym się w klubie nie mówi i nie pisze 😊 „
Wszystkie wyniki i tabele z Finału Mistrzostw Polski Kadetek znajdziecie TUTAJ.

Przed nami kilka dni świetnej siatkówki i dużych emocji. Już sam fakt, że w finałach kadetek zobaczymy aż trzy zespoły z Wielkopolski, to rzadko spotykana sytuacja i powód do dumy dla naszego regionu. Do tego Joker Piła wśród kadetów – mocna reprezentacja na obu frontach. Jednocześnie wiadomo, że na tym etapie nie ma słabych drużyn, więc zapowiada się wyrównana i ciekawa rywalizacja. Trzymamy kciuki za naszych, ale przede wszystkim liczymy na dobre granie i fajne widowisko.

