AktualnościJunior MłodszyJuniorka Młodsza

Enea Energetyk Poznań wicemistrzyniami Polski kadetek!

Za nami ostatnie finały sezonu młodzieżowego. Enea Energetyk Poznań sięgnął po medal, a wielkopolskie zespoły pokazały się z bardzo dobrej strony w Mrzeżynie i Szamotułach. To jednak nie wszystko — mamy dla Was rozmowy z przedstawicielami klubów, a także głosy z samej góry. Sprawdźcie kulisy finałów i opinie po wielkich emocjach.

Naszym jedynakiem w MP kadetów w Mrzeżynie był mistrz Wielkopolski LOMS Joker Piła. Chłopaki trafili do bardzo wymagającej grupy, w której mierzyli się z zespołami Trefla, Jastrzębskiego Węgla oraz z Chełmcem Wałbrzych. W pierwszym spotkaniu z mocnym zespołem ze Śląska po przegranym pierwszym secie, dwa kolejne należały do Jokera. Czwarty set dla Akademii Talentów Jastrzębskiego Węgla, ale w tie-breaku lepsi Wielkopolanie. Fantastyczne otwarcie podopiecznych Jarosława Kubiaka, który kilka lat spędził w Jastrzębiu prowadząc młodzieżowe zespoły. Kolejnym rywalem był gdański Trefl. Po pierwszym wygranym przez naszych chłopaków secie, kolejne na korzyść rywali. Niestety Joker poniósł straty, bo ich lider Karol Leppert po kontuzji palca w trzecim secie nie wyszedł na czwartą partię, a i w kolejnych meczach także nie pojawił się na parkiecie. Niemniej Joker fantastycznie zagrał Chełmcem Wałbrzych, zrobił swoje wygrywając 3:1 i już prawie był w czwórce. Nie wszystko zależało jednak od Pilan, bo ważny był wynik kolejnego meczu pomiędzy Treflem i Jastrzębskim Węglem. Gdy wydawało się, że będą liczone małe punkty, bo w przypadku tie-breaka tak by się stało, Trefl stracił w końcówce 6 punktów pod rząd i zwycięstwo Jastrzębia 3:1 przypieczętowało ich awans z pierwszego miejsca, z drugiego do półfinału awansował Trefl Gdańsk. Jokerowi pozostało zagrać o piąte miejsce. Po bardzo emocjonującym meczu i prowadzeniu 2:0 Pilanie stracili kolejne 3 sety i ostatecznie zajęli 6 miejsce w Polsce. Trener Jarosław Kubiak podsumowując turniej finałowy, nie ukrywał rozczarowania. Chłopaki pojechali po medal, ale kontuzja lidera miała duży wpływ na postawę zespołu. Zabrakło pewności siebie i coś się posypało. Warto podkreślić, że Joker był w grupie z mistrzem i wicemistrzem Polski. To była bardzo silna grupa, Pilanie wygrali mecz z późniejszym wicemistrzem Polski, jednak pomimo tego zwycięstwa jak i wygranej z Chełmcem mogli walczyć co najwyżej o 5. miejsce w Polsce. Przyjechali po medal, a zrządzenie losu spowodowało, że do czwórki nie trafili. To podcięło skrzydła chłopakom, którzy mimo prowadzenia w meczu o 5. miejsce 2:0 i 22:17 nie wygrali tego meczu i zakończyli turniej finałowy na 6 miejscu. Chłopaki dali z siebie tyle ile mogli – jak powiedział trener Jarosław Kubiak, ale gra o to miejsce nie wyzwoliła specjalnej motywacji i energii u chłopaków, którzy liczyli na medal. W ubiegłym sezonie Pilanie także stracili w turnieju zawodnika przez kontuzję, w tym roku podobna sytuacja i miejmy nadzieję, że do trzech razy sztuka. Wielkie gratulacje dla Jokera Piła, bo szóste miejsce w Polsce, bez lidera w najważniejszych meczach to ogromny sukces całego zespołu.

Klasyfikacja końcowa turnieju finałowego MP juniorów młodszych:

1. miejsce: Energa Trefl Gdańsk
2. miejsce: Akademia Talentów Jastrzębski Węgiel
3. miejsce: KS Metro Family Warszawa
4. miejsce: UMKS MOS Wola Tramwaje Warszawskie
5. miejsce: Lechia Tomaszów Mazowiecki
6. miejsce: LOMS Joker Piła
7. miejsce: KPS Chełmiec Wałbrzych 
8. miejsce: AKS V LO Rzeszów

Nagrody indywidualne:

  • Najlepszy atakujący – Adam Potempa(Energa Trefl Gdańsk)
  • Najlepszy środkowy – Jan Wyrwa(Metro Warszawa)
  • Najlepszy rozgrywający – Michał Syguła(Akademia Talentów Jastrzębski Węgiel)
  • Najlepszy przyjmujący – Bartosz Fidyk (Akademia Talentów Jastrzębski Węgiel)
  • Najlepszy Libero – Kacper Wiśniewski (Energa Trefl Gdańsk)
  • MVP turnieju – Marcel Biernikowicz (Energa Trefl Gdańsk)

Szamotuły były gospodarzem finału Mistrzostw Polski kadetek. W turnieju mieliśmy aż trzy wielkopolskie zespoły. Jako pierwsze na parkiet weszły siatkarki UKS szamotulanin Szamotuły, mocny zespół, którego celem był awans do czwórki. W pierwszym meczu z Solną Wieliczka nie wszystko się poskładało dobrze. Po pierwszym wygranym secie, dwa kolejne dla rywalek, kolejny dla Szamotulanek, ale w tie-breaku lepsze zawodniczki z Małopolski. I ten mecz trochę skomplikował sytuację. W czwartek nasze dziewczyny dość gładko pokonały Dargfil Tomaszów Mazowiecki i o wyjście z grupy do półfinałów decydował mecz z Chemikiem Olsztyn. Naszpikowane kadrowiczkami podopieczne Macieja Dobrowolskiego pokonały siatkarki z Szamotuł w trzech setach, choć walka była na najwyższym poziomie. Nasze dziewczyny zajęły 3 miejsce w grupie i pozostało im walczyć o piątą lokatę.

W grupie drugiej znalazły się dwa wielkopolskie zespoły. Enea Energetyk Poznań zawsze jest uznawany za faworyta do medalu. W pierwszym meczu z Gdyńską Akademią Siatkówki dziewczyny zagrały dziwny mecz. Pierwszy set do 23, w drugim wygrana do 6 (!). I wtedy coś się zacięło, bo trzeciego seta, w którym Poznanianki powinny dopełnić celu to dziewczyny z Pomorza wygrały do 19. W czwartej partii wygrana Energetycznych do 24 i już w czwartek mogliśmy się cieszyć z awansu do najlepszej czwórki. O pierwszym miejscu w grupie decydował piątkowy mecz z SMS-em Police, w którym podopieczne Mikołaja Adamowicza postawiły się tylko w trzecim secie. Przegrana 0:3 i było wiadomo, że dziewczyny awansują do półfinału z drugiego miejsca i zagrają z Olsztynem.

Dla zespołu UKS Szamotulanin/UKS Lider Rokietnica awans do finału Mistrzostw Polski był zwieńczeniem świetnej postawy podczas całego sezonu. Dziewczyny przystąpiły do rozgrywek w celu ogrywania się, łapania doświadczenia oraz aby wszystkie kadetki trenujące w ośrodku Szamotuł mogły grać, a nie tylko trenować. A tu taka niespodzianka, pod batutą trenera, który przejął zespół w październiku dziewczyny dotarły do najlepszej ósemki w Polsce. I pokazały w turnieju finałowym, że choć są młodsze, ustępują warunkami fizycznymi rywalkom, to mają serce do gry i duże umiejętności. Już w pierwszym secie z SMS-em Police postraszyły kadrowiczki zagrywką i pokazały kawał dobrej siatkówki. Przegrały jednak 0:3 z reprezentantkami Polski. W drugim meczu dziewczyny chciały wziąć rewanż z Energetykiem Poznań za finał wojewódzki, ale Poznanianki przegrały tylko jednego seta. W ostatnim meczu grupowym z Gdyńską Akademią Siatkówki  Szamoliderki miały piłki setowe, ale niestety przegrały dwa pierwsze sety na przewagi. Trzeci także na korzyść siatkarek w Pomorza i pomimo bardzo ambitnej postawy podopieczne Jana Majchrzaka zajęły czwarte miejsce w grupie.

W sobotę pierwsze na parkiet ruszyły Szamoliderki, które walczyły z Dargfilem Tomaszów Mazowiecki o 7 miejsce. Dziewczyny chyba trochę zestresowane przegrały dość wyraźnie pierwszego seta. W drugim nasze młode siatkarki miały piłki setowe, ale ostatni 27 punkt zdobyły rywalki. Co się nie udało w trzeciej partii Wielkopolanki odbiły sobie w trzecim. Mało brakowało, abyśmy byli świadkami tie-breaka, jednak ostatni punkt w secie dla przyjezdnych i nasze fantastyczne Szamoliderki zakończyły sezon na 8 miejscu w Polsce. Bardzo dumny z postawy swoich podopiecznych był trener Jakub Majchrzak, który w odprawie pomeczowej doprowadził do łez nie tylko zawodniczki, ale także osoby postronne. Jak ocenił występ dziewczyn? Przed mikrofon zaprosiliśmy także zawodniczki – kapitan Hannę Dombrowską oraz Antoninę Kurowską.

W meczu o miejsce piąte Szamotulanki nie pozostawiły wątpliwości, że są świetnym zespołem. Pomimo braku na parkiecie dwóch podstawowych siatkarek gospodynie spisały się świetnie, w trzech setach pokonały Gdańską Akademię Siatkówki i mogły się cieszyć z miejsca tuż za czołową czwórką. Zadowolone po ostatnim meczu były zawodniczki – Amelia Rolla oraz Blanka Mikołajczak. O podsumowanie turnieju poprosiliśmy także trenera Dariusza Ciszaka.

O miejsce w wielkim finale i obronę tytułu walczyły siatkarki Enea Energetyka Poznań. Poznanianki ruszyły z impetem na rywalki Chemika Olsztyn i po kilku minutach pojawił się wynik 7:0. Kiedy wydawało się, że wszystko idzie gładko, Olsztynianki rozpoczęły pogoń i doprowadziły do stanu 18:18. Końcówka seta jak i kolejne dwa należały jednak do Energetycznych, które wygrały pewnie 3:0. Teraz trzeba było czekać na rywalki, choć na 99% wszyscy obstawiali, że z drugiego półfinału wyjdą siatkarki z zachodniopomorskiego. Jakież było zdziwienie, gdy po pierwszym secie na prowadzeniu były Wieliczanki. W kolejnych trzech partiach kadrowiczki wróciły na swój poziom i zakończyły mecz 3:1.

Na turnieju pojawił się trener Marcin Orlik, którego Wielkopolanie znają i szanują, bowiem był twórcą sukcesów Energetyka Poznań. Obecnie trener w SMS-ie Szczyrk, a także trener reprezentacji U17. To kolejny turniej, na którym obserwuje dziewczyny, które mają stanowić o sile reprezentacji Polski. Podzielił się z nami swoimi obserwacjami.

W meczu o trzecie miejsce mieliśmy mnóstwo emocji. Na parkiecie walczyły UKS Chemik SMS Olsztyn oraz PGE SMS Solna Wieliczka. Pierwsze dwa sety dla Wieliczki i już było to ogromne zaskoczenie, bo przed turniejem Chemik był stawiany w gronie faworytów. Dwie kolejne partie dla Olsztynianek, ale w tie-breku lepsze siatkarki z Małopolski i to one mogły zawiesić na szyi brązowe medale.

Czekaliśmy na spotkanie o złoto, bo tam mieliśmy nasze Energetyczne dziewczyny. Nie były one faworytkami, bo naszpikowane kadrowiczkami Police przez ekspertów były typowane na murowane kandydatki do złota. Poznanianki w ostatnich kilku dniach odniosły dwie porażki z Policzankami, najpierw w finale Mistrzostw Polski Juniorek, a w Szamotułach w fazie grupowej. Mecz finałowy jednak w niczym nie przypominał poprzednich spotkań. Energetyk walczył, wygrał drugiego seta i w trzecim był bardzo blisko, jednak końcówka należała do rywalek. W czwartym secie już nie poszło i spotkanie zakończyło się wynikiem 1:3. Wielkie gratulacje dla SMS-u Police i ogromne brawa dla Enea Energetyka Poznań! Drugie srebro w rozgrywkach młodzieżowych to niewątpliwy sukces poznańskiego zespołu. Przed naszą kamera stanęło Nadia Grochowska – rozgrywająca Energetycznych. Rozmawialiśmy także z trenerem Mikołajem Adamowiczem: „Po meczu potrzebowałem chwili, żeby dziewczyny popocieszać. Sam fakt, że wiele z nich grało równolegle w juniorkach i kadetkach – nie tylko u nas, ale też w innych zespołach – miał wpływ na poziom sportowy. Uważam, że między finałami tych dwóch kategorii powinien być dłuższy odstęp. Było to szczególnie widać w ostatnim meczu – dwa bardzo mocne zespoły, a jednak widać było różnicę, jak Police wyglądały jeszcze w juniorkach, a jak zagrały przeciwko nam. Żeby z nimi realnie powalczyć, musielibyśmy zagrać perfekcyjnie albo liczyć na ich słabszy dzień. Zrobiliśmy tyle, ile mogliśmy. W trzecim secie było po 20 i wtedy dwa nasze błędy – a taki zespół tego nie wybacza. Chwila nieuwagi, rywalki przy kilku punktach przewagi grają pewnie zagrywką i zamykają seta.  Mecz piątkowy z SMS-em o rozstawienie rozegraliśmy z głową – nie chcieliśmy za wszelką cenę wygrywać kosztem zdrowia zawodniczek. Zakładając, że przegramy ten mecz, byliśmy przekonani, że trafiając na Olsztyn – bez ich podstawowej rozgrywającej – powinniśmy mieć przewagę i nie mieć większych problemów z awansem. To oczywiście nie oznacza, że kogokolwiek lekceważyliśmy, bo dziewczyny z Olsztyna pokazały, że są groźne, ale ten brak był dla nas istotny i potrafiliśmy to wykorzystać. Police miały podobne podejście. Zagraliśmy swoje, ale najważniejsze było przygotowanie pod niedzielę. Wprowadziliśmy kilka korekt, głównie w obronie i ustawieniu bloku pod najmocniejsze rywalki co pozwoliło na lepszą grę niż w poprzednich dwóch starciach z tymi rywalkami. Dziewczyny nie potrzebowały dodatkowej motywacji – były maksymalnie skupione, „klapki na oczach” i tylko ten finał się liczył. W fazie grupowej zdarzyło się trochę rozluźnienia – oddane sety przez błędy, nieporozumienia – ale staraliśmy się szybko to odciąć, jak wyrwaną kartkę z kalendarza. Skupienie było tylko na tym, co przed nami. To mój pierwszy sezon jako pierwszego trenera pierwszego zespołu kadetek. W poprzednim roku prowadziłem drugi zespół, a teraz poprzeczka była wysoko postawiona po mistrzostwie w ubiegłym roku. Na szczęście nie zostałem z tym sam – miałem ogromne wsparcie Michała Dudka i Marcina Patyka. Byliśmy w stałym kontakcie, konsultowałem różne rzeczy techniczno-taktyczne i wiedziałem, że o każdej porze mogę liczyć na pomoc. Z większością dziewczyn to był mój pierwszy sezon, ale ja od początku stawiam na balans – profesjonalne podejście do siatkówki i dobrą atmosferę. Na typowo seniorskie granie przyjdzie jeszcze czas. Chcę być dla nich przewodnikiem, a nie kierownikiem. Z jednej strony jestem wymagający na treningach, ale z drugiej trzeba pamiętać, że to młode osoby, często daleko od domu, z dala od rodzin, które potrzebują wsparcia i normalności, czegoś innego niż treningi. Trzeba wyciągnąć do nich rękę, ściągnąć z nich ciężary, bo nie jest im łatwo. Dlatego czasem wchodzą też rzeczy mniej oczywiste – jeśli coś, nawet drobnego, jak wspólna zabawa, nagranie filmiku czy pofarbowanie włosów przed meczem, choćby był to świecący brokat, to nie mam z tym problemu. Jeśli to może dać im kilka procent więcej na boisku, to jestem na to otwarty. One codziennie ciężko pracują, wylewają pot na treningach, więc w tym najważniejszym momencie ja też mogę się dla nich poświęcić. Mamy tylko jedną zasadę – brody nie ruszamy. Przed nami kolejny sezon i tutaj patrzymy optymistycznie, bo trzon zespołu zostaje – tylko trzy zawodniczki przechodzą do juniorek. Do tego dochodzą dla mnie kolejne wyzwania, bo zostałem trenerem kadry wojewódzkiej. Obóz mamy w pierwszej połowie lipca, więc dla mnie czas na wakacje nadejdzie po zgrupowaniu. W połowie sierpnia wracamy do hali i rozpoczynamy przygotowania na kolejny sezon. A jeśli chodzi o czas wolny – jestem raczej domatorem. Lubię być u siebie, trochę się pokrzątać po domu, odwiedzić rodzinę. Najlepiej odpoczywam… sprzątając”. Mamy chętnych na relaks dla Mikołaja? Otwieramy listę. Numer 1 zajęty.

Klasyfikacja końcowa:

1. miejsce: SMS Police
2. miejsce: Enea Energetyk Poznań
3. miejsce: PGE SMS Solna Wieliczka
4. miejsce: UKS Chemik SMS Olsztyn
5. miejsce: UKS Szamotulanin Szamotuły
6. miejsce: KS Gdyńska Akademia Siatkówki
7. miejsce: MUKS Dargfil Tomaszów Mazowiecki
8. miejsce: UKS Szamotulanin Szamotuły/UKS Lider Rokietnica

Nagrody indywidualne:

  • Najlepsza atakująca: Eva Michelson (Enea Energetyk Poznań)
  • Najlepsza rozgrywająca: Helena Karsznia (SMS Police)
  • Najlepsza środkowa: Klaudia Bladocha (Enea Energetyk Poznań)
  • Najlepsza libero: Zuzanna Szymczyk (UKS Chemik SMS Olsztyn)
  • Najlepsza przyjmująca: Iga Sięka (PGE SMS Solna Wieliczka)
  • MVP MP Juniorek Młodszych – Szamotuły 2026: Aleksandra Wika (SMS Police)

W Szamotułach pojawił się także bardzo lubiany przez zawodniczki Energetyka Michał Dudek, który wyemigrował do Szczyrku. Jest także trenerem reprezentacji Polski U19 i podpatrywał potencjalne kadrowiczki. Tuż przed dekoracją zaprosiliśmy Michała do rozmowy. Przed nasza kamerą stanął także Łukasz Klapczyński, trener brązowych medalistek Mistrzostw Polski Juniorek oraz wiceprezes UKS Szamotulanin Szamotuły.

Organizacja turnieju finałowego to mistrzostwo świata. Zawodniczki, sztaby, kibice wypowiadali się w samych superlatywach. Najwyższe noty Szamotuły otrzymały od PZPS-u, a bardzo miłym gestem było uhonorowanie Doroty Szyszki za fantastyczną organizację i dbanie o każdy szczegół imprezy. W Szamotułach pojawił się Jakub Rutnicki – Minister Sportu i Turystyki, który z Szamotułami związany jest „od zawsze” i już zaprasza na kolejny turniej z cyklu „Rutnicki Cup”. Wielkim zaszczytem dla Szamotuł i zawodniczek była wizyta prezesa Polskiego Związku Piłki Siatkowej Sebastiana Świderskiego, który uświetnił turniej finałowy Mistrzostw Polski Juniorek Młodszych. A nam udało się porozmawiać z najważniejszą osobistością w siatkówce w Polsce oraz Panem Ministrem.

Link do drugiej części rozmów tutaj.

Wielkopolska z turniejów juniorów i juniorek młodszych przywiozła srebrny medal. Jeden, ale udział aż czterech zespołów w turniejach finałowych potwierdza siłę młodzieżowej siatkówki w Wielkopolsce.

Fot. PZPS