AktualnościIII liga KobietIII liga Mężczyzn

Volley Piła krok od mistrzostwa, Volley Opatówek w finale – III ligi.

Dwa ważne mecze odbyły się w sobotę w ramach III lig województwa Wielkopolskiego. U kobiet byliśmy świadkami pierwszego meczu decydującym o mistrzostwie, u panów poznaliśmy pierwszego finalistę. Wyjaśniamy też o co chodziło ze słynnym już walkowerem w meczu Energetyka z Jokerem Piła.

Żeby stopniować emocje zacznijmy zatem przegląd ostatnich wydarzeń w III ligach od wyjaśnienia sytuacji z konfrontacji wydawać by się mogło finalisty III ligi mężczyzn Enea Energetyka Poznań z LOMS Jokerem Piła Powiat Pilski. Jak wszyscy zainteresowani doskonale wiedzą, w ćwierćfinale spotkały się te zespoły. W Pile wygrał Energetyk 3:2, w rewanżu poprawił 3:0. Dwa zwycięstwa i awans do półfinału. W następnej fazie Energetyczni pokonali dwukrotnie Orła Osiek i zapewnili sobie miejsce w finale. Czekali na rozstrzygnięcia z drugiej pary, czyli Volley Opatówek kontra Tarnovia Volleyball Tarnowo Podgórne. Tam też jak już pewnie wiecie nie obyło się bez zamieszania. Przeciekający dach w Opatówku, orzeczony przez WR walkower z tego powodu, potem anulowanie tego walkowera (w nie do końca jasnych okolicznościach), ustalenie nowych terminów meczów, przesunięcie tych terminów itd. Ogólnie materiał na powieść rozmiarów trylogii Sienkiewicza.
Gdy cała uwaga była skupiona na przepychankach między Opatówkiem a Tarnovią za kulisami pojawiła się sprawa meczu Energetyka z Jokerem. Mimo, że rozegrana została już kolejna faza. Czyli Energetyk ograł Orła Osiek, a w tym czasie Joker zdążył zagrać o miejsca 5-8 z Wilkami Wilczyn. Chyba nikt nie przypuszczał, że trzeba będzie cofać się w czasie do meczu poznaniaków z pilanami. A jednak. Do związku wpłynął protest odnośnie tego właśnie meczu. Chodziło o grę nieuprawnionego zawodnika w zespole Energetyka w meczu z Jokerem. Nie będziemy tu pisać, kto ten protest złożył, można się domyśleć, ale od razu zaznaczamy, że nie był to klub z Piły.
Powodem do złożenia protestu była sytuacja, że w zespole Energetyka grał zawodnik, który występuje na szczeblu II ligi. I nie jest tak, że żaden gracz z II ligi nie może grać na szczeblu III-ligowym. Ale to dość skomplikowane przepisy, gdzie w grę wchodzą sformułowania “trzon zespołu” czy ilość meczów na poziomie II ligi itd. Dla bardziej zainteresowanych wklejamy zapis regulaminu, który się tego dotyczy:

I po rozpatrzeniu wniesionego protestu okazało się, że w Energetycznych w meczu rewanżowych z Jokerem dopatrzono się jednak gracza, który w tym meczu nie mógł pojawić się na boisku. Orzeczono (słusznie) walkower drużyny z Poznania i wygraną Jokera 3:0. A jako iż pierwszy mecz zakończył się wynikiem 3:2, dlatego wynik 3:0 dał awans Jokerowi. No, ale przecież rozegrano już dalsze fazy! I co z tego? Mecz Energetyka z Osiekiem uznano, nic nie uznano, bo nie ukazał się w tym temacie żaden komunikat ani z Wydziału Rozgrywek, ani z Wielkopolskiego Związku Piłki Siatkowej. Po prostu napisano, że ćwierćfinały wygrał Joker i w półfinałach zmierzy się z Osiekiem. Na temat Energetyka, jego losów oraz meczów Jokera z Wilczynem o miejsca 5-8 nie zająknięto się ani słowem. Dlatego po prostu nie wiadomo co z tymi zespołami dalej. Wyznaczono termin półfinałów miedzy Jokerem a Orłem Osiek, który jak się łatwo można domyśleć został przełożony. Kolejny przykład w jakim poważaniu mają komunikaty WR-u kluby i środowisko siatkarskie, albo w jaki sposób WR przed podjęciem jakiejś decyzji uzgadnia cokolwiek z zaintersowanymi.
Nas w tym temacie interesują tylko dwie rzeczy. Po pierwsze kto zapłaci klubom za mecze półfinałowe, których ostatecznie nie powinni rozgrywać? Koszty transportu na mecze wyjazdowe czy organizację meczów u siebie? I kto zapłaci Jokerowi czy Wilkom za mecze fazy o miejsca 5-8, który również został anulowany? I po drugie dlaczego jeśli wpłynął protest dotyczący meczów ćwierćfinałowych rozegrano mecze półfinałowe? Sugerujemy jedno rozwiązanie. Prezes związku na każdym spotkaniu z przedstawicielami klubów, a już szczególnie podczas kampanii wyborczej wygłasza tezy o tym w jak fantastycznej sytuacji finansowej jest związek. Czasami można odnieść wrażenie, że pieniądze nie mieszczą się już na koncie, a w federacji brakuje tylko złotych klamek. Skoro zatem jest tak cudownie i bogato, może zatem warto zatrudnić kogoś kompetentnego do Wydziału Rozgrywek, który za pieniądze będzie rzetelnie wykonywał swoją pracę i którego będzie można z wyników tej pracy rozliczać? Bo ilość rzeczy, która się w tym sezonie pojawiła w organizacji rozgrywek przebiła ostatnie kilkanaście sezonów razem wzięte. Po prostu kogoś opłacanego jest łatwiej rozliczyć z wykonywanej pracy niż społeczników, którzy obecnie nadzorują rozgrywki. Przynajmniej tak jest oficjalnie, a być może czegoś nie wiemy? Przekonamy się o tym podczas najbliższego sprawozdania finansowego związku.
Podobno wpłynęły jeszcze jakieś protesty z innych klubów, z którymi grał Energetyk i gdzie też miał występować zawodnik nieuprawniony jeszcze w fazie ligowej. Od razu wyjaśnimy, że są one bezzasadne, bo weryfikacja występów na szczeblu następuje po pierwszej rundzie II ligi. A ta miała miejsce po 10 grudnia, czyli wtedy kiedy u nas zakończyła się liga.

A wracając do sportu i tej zdrowej części siatkówki. W III lidze mężczyzn poznaliśmy pierwszego oficjalnego finalistę. W dwumeczu Volley Opatówek kontra ubiegłoroczny mistrz Wielkopolski Tarnovia Volleyball Tarnowo Podgórne, lepsi zawodnicy z powiatu kaliskiego. W pierwszym meczu u siebie, który gościnnie rozegrany został w Kaliszu wygrali 3:1. W rewanżu w Tarnowie Podgórnym poprawili też z wynikiem 3:1 i zameldowali się w finale wojewódzkim seniorów. Teraz czekają na rozstrzygnięcia z pojedynku Osieka z Jokerem. Te mecze zaplanowano na przyszłe sobotę i niedzielę.

My z kolei w sobotnie popołudnie wybraliśmy się na pierwszy mecz finałowy III Ligi Kobiet. Do wypełnionej po brzegi hali Sparty Złotów przyjechały sąsiadku zza miedzy SPS BoxPro Volley Piła. Derby północnej części województwa Wielkopolskiego. Pojedynek młodości z doświadczeniem na ławkach trenerskich. Dawid Erwardt, który dopiero buduje klub wraz z małżonką, reprezentantką Polski i obecną kapitanką ŁKS-u Commerceon Łódź, lidera Tauron Ligi – Pauliną Maj-Erwardt. Na przeciw niego Andrzej Zapaśnik. Legenda trenerska, wychowawca młodzieży i przede wszystkim wielu znakomitych siatkarek z reprezentacją Polski lub występami w najwyższych klasach rozgrywkowych w CV. Na parkiecie dwa zespoły, których przed sezonem nikt chyba nie typował do udziału w wielkim finale III ligi.
Mecz na ogromnym wysiłku emocjonalnym. Wypełniona hala, dwa mocne i bardzo głośne fankluby kibiców i walka na boisku punkt za punkt. Pod koniec pierwszego seta złotowianki prowadziły już 23:18. Przy tym stanie wymianę wygrywają pilanki i nos trenerski Andrzeja Zapaśnika dał znać. Wpuścił na zagrywkę stojącą w kwadracie dla rezerwowych Zuzannę Zalewską i przy jej zagrywce Volley wyszedł na prowadzenie 24:23. Potem lekka bijatyka punktowa, z której finalnie lepiej wychodzą przyjezdne 28:26 i to one objęły prowadzenie. Drugi set lepiej wyszedł gospodyniom, które dość wyraźnie wygrały tę partię 25:18. Trzecia partia bardzo wyrównana, ale końcówka znów dla przyjezdnych i efekt końcowy 25:22. Podłamało to chyba Spartanki, bo w czwartej i jak się okazało ostatnim secie oddały inicjatywę SPS-owi z Piły i przegrały seta do 18. Pierwszy mecz 3:1 dla SPS BoxPro Volley Piła, ale patrząc na wydarzenia z boiska nie jesteśmy wcale przekonani, że w rewanżu sytuacja się nie odwróci. To naprawdę drużyny, które są do siebie bardzo zbliżone.
Po meczu rozmawialiśmy z trenerami obu ekip Andrzejem Zapaśnikiem z Piły i Dawidem Erwardtem ze Złotowa:

Rewanż w przyszłą niedzielę w Pile.

Jeśli lubicie Wielkopolską Siatkówkę i uważacie, że warto, aby ten serwis dalej istniał dajcie znać i zajrzyjcie w ten link. Jeśli jednak uważacie, że ta strona jest zbędna i niepotrzebna, nie róbcie nic.

Jeden komentarz do “Volley Piła krok od mistrzostwa, Volley Opatówek w finale – III ligi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *