Jak wybraliście tak macie.
No nie odpuszcza. Cały czas dba nasz kochany Prezes, żeby w naszym województwie wrzało, kipiało i było głośno. Jak zawsze w ten negatywny sposób. Tym razem ofiarami jego działań padły kluby z Piły i Złotowa, które dzięki jego decyzjom wkroczyły na internetową ścieżkę wojenną na oświadczenia.
My już przestajemy nadążać! Jeszcze nie zdążyliśmy się dokładnie pochylić nad kompromitacją WZPS-u związanej ze zmianą piłki od nowego sezonu, a tu już mamy kolejny temat, do którego zostaliśmy wywołani przez środowisko siatkarskie. Zatem uspokajamy, do tematu piłek wrócimy z kwitami, jak to mamy w zwyczaju, ale pilniejszą sprawą jest sprawa pilsko-złotowska.
„Widziałeś tę nawalankę?”. „Nieźle się tam bawią”.”O co oni się kłócą?”. – to tylko część z informacji jakie do nas dotarły po wojnie na oświadczenia SPS BoxPro Volley Piła i SPS Sparty Złotów.
A poszło o sobotni mecz półfinałów III Ligi Kobiet, które mają rozegrać te dwa kluby. Jakiś geniusz, który zarządza Wydziałem Rozgrywek postanowił, że termin tego meczu odbędzie się podczas finału wojewódzkiego kadetek. Trudno nam znaleźć motywację, żeby w jednym terminie zaplanować te dwa wydarzenia. Bo przecież skąd Wydział Rozgrywek mógł wiedzieć, że WIĘKSZOŚĆ kobiecych zespołów występujących w III lidze opiera się właśnie na zespołach młodzieżowych. Toż to wiedza tajemna, którą dysponuje zapewne 9 na 10 trenerów tych rozgrywek, dlatego prezes takiej wiedzy posiadać nie musi. On w ogóle nie musi nic wiedzieć, jest tylko prezesem wojewódzkiego związku.
Od piątku do niedzieli, SPS BoxPro Volley Piła będzie rywalizował w finale Wielkopolski kadetek. Ale jednocześnie w sobotę podczas tego finału musi też rozegrać mecz III Ligi Kobiet w półfinale, gdzie zmierzy się ze Spartą Złotów. W drużynie seniorskiej występują również kadetki i są tam ważnymi siatkarkami, stąd fizycznie nie mogą być w dwóch miejscach jednocześnie. Klub z Piły zwrócił się do Sparty Złotów z wnioskiem o przełożenie tego meczu. Zaproponowany termin to wtorek po finałach, czyli 10. lutego. Problem jednak w tym, że Sparta w tym czasie ma zaplanowany mikrocykl przygotowujący ją do ćwierćfinałów Mistrzostw Polski Juniorek, które zaczyna w czwartek w Olsztynie i na przekładkę się nie zgodziła. Stanowisko Złotowa rozumiemy. Udział w tym turnieju jest bardzo ważny o ile nie priorytetowy w skali całego sezonu i może dać przepustkę do najlepszej szesnastki juniorek w Polsce. Zresztą Pilanki również od czwartku zaczynają swój ćwierćfinał, na który pojadą do Drzonkowa.
Klub z Piły rozgoryczony brakiem zgody Sparty na przekładkę wydał następujące oświadczenie:

Pod postem pojawiły się dość emocjonalne komentarze kibiców klubu z Piły i zaznaczmy, że również takie, które nie powinny się pojawić lub zostać usunięte przez administratora profilu. Wszak cały czas mówimy o siatkówce młodzieżowej.
Swoje oświadczenie wystosowała też Sparta Złotów:

Każdy ma tu swoje racje. Wywołani do odpowiedzi skomentowaliśmy również, że rozumiemy stanowisko Sparty, ale bardziej byliśmy przekonani do tego, że ku wspólnemu dobru siatkówki i gaszeniu konfliktów, warto jednak ten mecz przełożyć. Problem taki, że opieraliśmy się na starych informacjach. My cały czas pracowaliśmy na terminarzach opublikowanych w sierpniu. Tych, które zatwierdzał Zarząd wraz z przyjętymi systemami rozgrywek i ustalanymi (podobno) na spotkaniach z klubami. A wyglądały one tak:

Więc próbowaliśmy się wcielić w rolę mediatora, aby spór zakończyć i znaleźć termin aby mecz przełożyć i rozegrać w najlepszym dla obu zespołów terminie. Wszak przecież od półfinałów do pierwszego meczu finałowego było półtora miesiąca. Biorąc pod uwagę ferie, szczebel juniorek i kadetek zapewne jakiś jeden dzień na rozegranie tego meczu się znajdzie, przecież Złotów i Piła to niewielka odległość.
Jakież było nasze zdziwienie, gdy zostaliśmy zaskoczeni „aktualizacją” terminarza III Ligi Kobiet. Aktualny wygląda następująco:

Jak możemy porównać zniknęły trzy tygodnie. Na jakiej podstawie poprzedni terminarz został zmieniony? Bo pierwszy, zatwierdzony przez Zarząd był z błędem!

Jak widać powyżej termin zgłoszenia zespołów do walki o II ligę do PZPS to 16. marca. I nikt publikując pierwotny terminarz nie wziął tego pod uwagę. Ani Wydział Rozgrywek, który wypuścił taki bubel do klubów, ani nikt z Zarządu, który podniósł rękę zatwierdzając taki terminarz! Nikt nie zwrócił na to uwagi.
Może nie mięli takiej wiedzy? Zaglądamy zatem na nasz prywatny dysk i zerkamy kiedy my, jako osoby spoza związku, ale troszkę się interesujący tematami siatkarskimi regulamin walki o II ligę otrzymały:

Czwartego lipca! Czwartego lipca my dostaliśmy ten regulamin, czyli Wielkopolski Związek musiał ten regulamin otrzymać jeszcze wcześniej. I nikt z pełniących tam zaszczytne funkcje i w teorii pracujący na rzez siatkówki w Wielkopolsce nie zauważył tych terminów. Ich zaangażowanie i zainteresowanie w tematy siatkarskie jest porażające.
Trzeba też wrzucić kamyczek do ogródka samych klubów. Terminarz III Ligi Kobiet oraz finałów wojewódzkich znane były już w sierpniu. Dlaczego nikt wtedy nie zaalarmował o nałożeniu się tych terminów, tylko jak zawsze obudzono się za pięć dwunasta. Wymagamy profesjonalizmu od WR-u (co jest praktycznie niemożliwe), ale też wymagamy profesjonalnego podejścia do planowania rozgrywek przez kluby. A z tym cały czas jest spory problem.
Rok temu, gdy miała miejsce afera z przełożeniem meczu Astry Krotoszyn z Energetykiem, o której huczała cała siatkarska Polska napisaliśmy tezę, że dopóki Broński będzie prezesem afer i kompromitacji nie będzie końca. A my będziemy mieć cały czas kontent do opisywania tych zdarzeń. Słowo stało się ciałem i znów WR i jego przewodniczący swoimi decyzjami wprowadza chaos w rozgrywkach, a co gorsze skłóca ze sobą kluby i dezorganizuje ich działania. Skoro nastąpiła korekta błędnego terminarza dlaczego nie wprowadzono innej daty na mecz półfinałowy niż ten nakładający się na finał kadetek? Pod wspomnianym postem klubu z Piły WZPS był wielokrotnie wywoływany i proszony o zajęcie stanowiska. Ale organizacja, która staje się powoli memem i nie ma żadnych zdolności komunikacyjnych milczy.
Bycie prezesem, a przede wszystkim przewodniczącym WR-u, to nie tylko uśmiechy do zdjęć i delegacje z kasy związku. To przede wszystkim konsekwencja działania i zapobieganie ewentualnym problemom. Broński mimo zasiadania w zarządach WZPS od blisko trzydziestu lat o funkcjonowaniu federacji do dziś nie ma zielonego pojęcia. I powtarzamy: każdy pierwszy lepszy człowiek z ulicy miałby większe kompetencje do zarządzania strukturą związku niż on. KAŻDY!
No, ale ktoś go przecież wybrał. Nigdy nie podważaliśmy legalności wyboru na to stanowisko. Choć już handlowanie mandatami delegatów przypominały te na afrykańskich bazarach. Jak zawsze listę tych klubów, które nie miały ochoty w ogóle przyjechać posiadał tylko Prezes i dziwnym trafem nagle w imieniu tych klubów znajdowali się „pełnomocnicy”. Ale warto też podkreślić, że mocno po tyłkach dostali ci, którzy Brońskiego w wyborach mocno wspierali, a w ostatnim czasie te kluby przekonały się kogo tak właściwie popierali. I coś mamy wrażenie, że niebawem dostanie się kolejnym.
Jak sobie wybraliście, tak macie.

