Aktualności

Polki mistrzyniami EEVZA 2026! Złoto, które rodziło się z wiary, charakteru i zespołowości

Reprezentacja Polski kobiet do lat 19 triumfowała w Mistrzostwach Europy Wschodniej EEVZA 2026, które w dniach 22–25 października odbyły się w gruzińskim Rustavi. Biało-Czerwone zakończyły turniej zwycięstwem 3:2 nad Ukrainą, odwracając losy finału po przegraniu dwóch pierwszych setów. Złoty medal oznacza również bezpośredni awans na Mistrzostwa Europy U20 w 2027 roku, które zostaną rozegrane we Włoszech i na Malcie. Za tym sukcesem kryje się jednak znacznie więcej niż tylko sportowy wynik – historia zespołu, który potrafił uwierzyć w siebie nawet wtedy, gdy do zwycięstwa brakowało już naprawdę wiele. Rozmawialiśmy z trenerem reprezentacji Michałem Dudkiem.

Polki znakomicie rozpoczęły rywalizację w Rustavi, wygrywając oba spotkania grupowe bez straty seta. W pierwszym meczu pokonały Łotwę 3:0 (25:17, 25:19, 25:20), a w drugim nie dały szans siatkarkom z Azerbejdżanu wygrywając 25:7, 25:12, 25:13.

Prawdziwy sprawdzian miał jednak dopiero nadejść. W finale na Biało-Czerwone czekała Ukraina – zespół mocny fizycznie, dobrze zorganizowany i dysponujący indywidualnościami, które potrafiły przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę.

Finał EEVZA U19 pomiędzy Polską a Ukrainą dostarczył emocji, których trudno było się spodziewać po dwóch pierwszych setach. Ukrainki bardzo dobrze realizowały założenia taktyczne. Polkom brakowało dokładności w przyjęciu, co utrudniało organizowanie własnych akcji i ograniczało możliwości ofensywne. Rywalki skutecznie wykorzystywały swoje najmocniejsze zawodniczki, a szczególnie wyróżniała się Daryna Onishchenko, która zakończyła spotkanie z dorobkiem aż 26 punktów. Polska musiała szukać nowych rozwiązań. Przegrywając 0:2, nie miała już marginesu błędu. I właśnie wtedy rozpoczęła się prawdziwa walka o odwrócenie losów finału. Trzeci set przyniósł poprawę gry Biało-Czerwonych. Jeszcze bardziej imponująca była jednak czwarta partia, w której Polki rozbiły rywalki 25:7. Tak duża przewaga nie była przypadkiem. Zespół poprawił organizację gry, zaczął skuteczniej wykorzystywać blok i odzyskał pewność siebie. Statystyki finału doskonale pokazują, jak ważny był ten element. Polki zdobyły blokiem aż 21 punktów, podczas gdy Ukrainki zaledwie 10. Szczególnie wyróżniła się Michalina Sikora, która sześciokrotnie punktowała bezpośrednio tym elementem. Tie-break ponownie przyniósł ogromne emocje. Ukraina prowadziła już 12:7 i wydawało się, że jest bardzo blisko zwycięstwa. Polki jednak nie zamierzały się poddawać. Odrobiły straty, doprowadziły do remisu 14:14, a następnie zdobyły dwa ostatnie punkty, wygrywając 16:14. Zwycięstwo 3:2 oznaczało złoty medal i bezpośredni awans na przyszłoroczne mistrzostwa Europy.

Podczas rozmowy ze szkoleniowcem reprezentacji Polski Michałem Dudkiem pojawił się również interesujący wątek organizacji turnieju i warunków, w jakich przygotowywały się oba zespoły. Jak się okazało, Polki nie miały tak komfortowych możliwości korzystania z hali jak ich finałowe rywalki. Ze względu na opóźnienie lotu nie było możliwości przygotować się do treningu więc zamiast rozruchu był spacer. Kolejne dwa spotkania Polki rozgrywały jako pierwsze, co oznaczało brak możliwości przeprowadzenia tradycyjnego rozruchu na hali przed meczem. Przed meczem finałowym polska reprezentacja była trzy razy w hali, podczas gdy Ukrainki aż sześć. Nie chodzi oczywiście o szukanie usprawiedliwienia dla początkowych problemów zespołu, ale o zwrócenie uwagi na okoliczności, które mogły mieć znaczenie dla dyspozycji zawodniczek. Tym bardziej imponujący jest fakt, że Biało-Czerwone potrafiły znaleźć sposób na zwycięstwo w tak wymagającym spotkaniu.

Jednym z ważniejszych elementów pracy szkoleniowej było utrzymywanie wszystkich zawodniczek w gotowości do gry. Trener podkreślał, że w siatkówce młodzieżowej niezwykle istotne jest dawanie szansy całej grupie. Zawodniczki muszą wiedzieć, że ich rola w zespole jest ważna, nawet jeśli nie zawsze rozpoczynają spotkanie w podstawowym składzie. Przed turniejem reprezentacja rozegrała trzy mecze kontrolne z zespołami pierwszoligowymi. Na podstawie przygotowań i obserwacji treningowych wyłoniono wyjściową szóstkę. Nie oznaczało to jednak, że pozostałe siatkarki miały być jedynie rezerwowymi. W spotkaniach z Łotwą i Azerbejdżanem trener korzystał z szerokiego składu, dając zawodniczkom możliwość zdobywania doświadczenia i utrzymywania rytmu meczowego.

W finale ta strategia również miała znaczenie. Każda zmiana mogła wnieść do gry nową energię, a szkoleniowiec miał możliwość reagowania na wydarzenia na boisku. Szczególnie interesującym przykładem była Antonina Pawłowska, wychowanka warszawskiej Varsovii, obecnie związana z BAS-em Białystok. Nie należała wcześniej do najbardziej rozpoznawalnych postaci młodzieżowej siatkówki, ale została dostrzeżona przez szkoleniowców. Jej potencjał zauważył Marcin Orlik, a trener Michał Dudek również pamiętał ją z wcześniejszych obserwacji. Pawłowska otrzymała szansę w finale, wchodząc na boisko za Nadię Grochowską. To przykład, że wartościowych zawodniczek można szukać również poza klubami regularnie walczącymi o najwyższe miejsca w krajowych rozgrywkach młodzieżowych. Szerokość kadry i zaufanie do wszystkich zawodniczek okazały się ważnymi elementami drogi po złoty medal.

Sukces reprezentacji Polski jest również powodem do dumy dla wielkopolskiego środowiska siatkarskiego. W składzie złotej drużyny znalazło się kilka zawodniczek, których sportowa droga prowadzi przez kluby naszego regionu.

Szczególnie mocno zaznaczył się Szamotulanin Szamotuły. Z klubem tym związane są trzy reprezentantki: Oliwia Jamrożek, Michalina Sikora i Alicja Koprowska. Michalina Sikora odegrała istotną rolę w finale, zdobywając sześć punktów blokiem. Alicja Koprowska również należała do najskuteczniejszych polskich zawodniczek w decydującym spotkaniu, zdobywając 15 punktów. Kolejne wielkopolskie akcenty to siatkarki związane z Eneą Energetykiem Poznań: Eva Michelson, Klaudia Bladocha i Nadia Grochowska. Warto przypomnieć, że Klaudia została wyróżniona indywidualnie jako najlepsza środkowa turnieju. Wśród zawodniczek związanych z wielkopolskimi klubami znalazła się także Maria Zamczyk, która występuje w pierwszoligowym Enea KS Piła a w młodzieżowych rozgrywkach reprezentuje SPS Hydropex Sparta Złotów. To ważny sygnał, że szkolenie prowadzone w wielkopolskich klubach przynosi efekty na najwyższym poziomie młodzieżowej rywalizacji międzynarodowej.

Za sukcesem reprezentacji stoją nie tylko aktualni trenerzy kadry, ale również szkoleniowcy klubowi, którzy przez lata rozwijali umiejętności tych zawodniczek. Warto o tym pamiętać, bo droga do reprezentacji nie zaczyna się w dniu pierwszego zgrupowania kadry. Zaczyna się znacznie wcześniej – na treningach klubowych, podczas młodzieżowych rozgrywek i w codziennej pracy z trenerami.

Warto również spojrzeć na finał z perspektywy ukraińskiej reprezentacji. Zespół, który postawił Polkom tak trudne warunki, dysponował zawodniczkami bardzo dobrze przygotowanymi fizycznie i technicznie. Szczególnie interesująca jest historia ich wcześniejszego szkolenia. Jednym z ważnych ośrodków rozwoju ukraińskiej siatkówki młodzieżowej był Prometej, związany z klubem SK Prometey i akademią działającą w Kamieńskiem. Ośrodek ten można w pewnym stopniu porównać do polskiego systemu szkolenia młodzieży, kojarzonego chociażby ze Szkołą Mistrzostwa Sportowego w Szczyrku. Łączył pracę z młodymi zawodniczkami z funkcjonowaniem profesjonalnego klubu siatkarskiego. Akademia przygotowywała młode siatkarki do dalszego rozwoju sportowego, oferując im możliwość regularnego treningu i rywalizacji.

Wojna brutalnie zmieniła jednak rzeczywistość ukraińskiego sportu. Kamieńskie było celem rosyjskich ataków, w wyniku których ucierpiały budynki mieszkalne i infrastruktura miasta. W grudniu 2024 roku oraz lipcu 2025 roku odnotowano kolejne zniszczenia. Wojenne wydarzenia doprowadziły do zamknięcia akademii a zawodniczki znalazły swoje miejsce w różnych klubach w Europie. Tym bardziej należy docenić poziom rywalizacji, jaki Ukrainki zaprezentowały w finale. Ich fizyczność, dynamika i konsekwencja taktyczna sprawiły, że Polki musiały wznieść się na bardzo wysoki poziom, aby sięgnąć po złoto.

Zapytany o największe pozytywne zaskoczenie turnieju, trener wskazał Dominikę Mrożek. Nie była to przypadkowa odpowiedź. Zawodniczka potrafiła w trudnych momentach wziąć na siebie odpowiedzialność za grę zespołu i pomóc drużynie wtedy, gdy najbardziej tego potrzebowała. Jej postawa została doceniona również indywidualnie – otrzymała nagrodę MVP turnieju. To szczególnie ważne, ponieważ szkoleniowiec nie ograniczał się do wskazywania jednej liderki. Podkreślał, że w pracy z młodzieżą stara się budować w zawodniczkach przekonanie, iż mogą osiągać wielkie rzeczy. Nie chodzi wyłącznie o indywidualne ambicje, ale o wiarę w cały zespół. Każda siatkarka ma czuć się potrzebna i wiedzieć, że w trudnym momencie może pomóc drużynie.

W rozmowie pojawił się również temat wieloletniej znajomości zawodniczek. Trener znał wiele z nich z wcześniejszych sezonów, rozgrywek klubowych i reprezentacyjnych. Obserwował ich rozwój, pamiętał możliwości i wiedział, czego może się po nich spodziewać. Taka wiedza jest niezwykle cenna w siatkówce młodzieżowej. Statystyki i analiza nagrań są ważne, ale nie zastąpią doświadczenia zdobywanego przez lata pracy z zawodniczkami.

Podczas rozmowy z Michałem Dudkiem, zapytaliśmy, czy przy stanie 7:12 w tie-breaku wierzył jeszcze w zwycięstwo. Trener odpowiedział twierdząco. Nie ukrywał jednak, że pojawiały się różne myśli. Przy stanie 4:8 strata czterech punktów wydawała się jeszcze możliwa do odrobienia. Kiedy jednak na tablicy pojawiło się 7:12, sytuacja wyglądała już bardzo źle. Trener przyznał, że również miał wtedy w głowie różne scenariusze, ale nie zamierzał przestać wierzyć w swoje zawodniczki. I właśnie tutaj pojawia się najważniejszy element jego filozofii pracy. Szkoleniowiec nie uważa, że polski zespół musi być najsilniejszy fizycznie czy najbardziej zaawansowany technicznie w Europie, aby rywalizować z najlepszymi. Polki mają szukać własnych atutów. Jednym z nich jest atmosfera, wzajemne wsparcie i przekonanie, że każda zawodniczka może dołożyć coś ważnego do wspólnego sukcesu. Trener zwrócił uwagę, że nie możemy po prostu kopiować mentalności amerykańskiej, opartej na przekonaniu, że jesteśmy najlepsi i zawsze musimy wygrywać. W polskich realiach trzeba znaleźć własną drogę. Jego zdaniem powinna ona opierać się na wspólnocie, wierze do ostatniej piłki i sile całej drużyny, a nie tylko jednej liderki. W finale z Ukrainą ta filozofia została wystawiona na najtrudniejszą próbę. Przy stanie 7:12 można było już powoli godzić się z myślą o porażce. Polki jednak nie odpuściły. Seria zagrywek Evy Michelson, skuteczna gra i odpowiedzialność w decydujących akcjach pozwoliły odwrócić losy spotkania.

Jak podsumował szkoleniowiec, jego eksperyment trwa. I trudno o lepsze potwierdzenie tej filozofii niż złoty medal zdobyty po tak dramatycznym finale.

Zwycięstwo w Rustavi naturalnie rodzi pytanie o przyszłość zespołu. Czy właśnie ta reprezentacja ma szansę powalczyć o medale przyszłorocznych mistrzostw Europy? Trener ocenia możliwości drużyny pozytywnie. Uważa, że obecny skład ma potencjał, by rywalizować o najwyższe cele. Nie oznacza to jednak, że selekcja została zakończona. Przed zespołem jeszcze dużo pracy, a konkurencja w europejskiej siatkówce młodzieżowej będzie bardzo mocna. Szkoleniowiec nadal obserwuje zawodniczki występujące w klubach w Polsce i za granicą. W rozmowie pojawiło się kilka nazwisk, które mogą jeszcze włączyć się do rywalizacji o miejsce w reprezentacji. Jedną z nich jest Neli Adamczewska, występująca we włoskiej drugiej lidze. Sztab pozostawał w kontakcie z jej klubem, starając się znaleźć rozwiązanie umożliwiające jej udział w reprezentacyjnych przygotowaniach. Niestety, zawodniczka miała również problemy zdrowotne, które ograniczyły jej występy. Ważną kandydatką do rywalizacji na pozycji libero jest Nadia Łuszyńska, obecnie związana z Kaliszem. Jej obecność może dodatkowo zwiększyć konkurencję na tej pozycji. Szkoleniowiec wspomniał również o Ewelinie Mieszale, środkowej z Polic, oraz Zosi Hoszowskiej, która uczestniczyła w jednym z wcześniejszych obozów szkoleniowych. Wszystko wskazuje więc na to, że złoty skład EEVZA U19 nie musi być składem ostatecznym. Trenerzy nadal szukają zawodniczek, które mogą podnieść poziom rywalizacji i wnieść do drużyny nowe możliwości.

Przyszłoroczne mistrzostwa Europy U20 odbędą się we Włoszech i na Malcie. Dla polskich siatkarek będzie to szansa, by sprawdzić się na tle najlepszych reprezentacji kontynentu.

Czy uda się powalczyć o medal? Trener wierzy, że tak. Zastrzega jednak, że nie będzie to łatwe zadanie, bo w Europie są bardzo mocne roczniki. Złoto EEVZA daje jednak solidne podstawy do optymizmu.

Mistrzostwo Europy Wschodniej 2026 to coś więcej niż złoty medal i awans na kolejny turniej. To potwierdzenie, że młoda reprezentacja Polski potrafi wygrywać z wymagającymi rywalkami, odrabiać ogromne straty i korzystać z potencjału całej kadry. To także sukces wielu osób – zawodniczek, trenerów reprezentacyjnych, szkoleniowców klubowych i wszystkich, którzy przez lata pracowali nad rozwojem tych siatkarek. Wielkopolskie kluby również mają w tym sukcesie swój udział. Trzy zawodniczki związane z Szamotulaninem, siatkarki Energetyka Poznań oraz reprezentantka związana z klubami z Piły i Złotowa pokazują, że nasz region jest ważnym elementem krajowego systemu szkolenia.

Najważniejsze pozostaje jednak to, co wydarzyło się w ostatnich minutach finału. Przy stanie 7:12 w tie-breaku Polki mogły stracić wiarę. Nie straciły jej. Wspólnym wysiłkiem doprowadziły do zwycięstwa, które na długo pozostanie w pamięci kibiców. Teraz przed nimi kolejne wyzwanie – mistrzostwa Europy w 2027 roku.

A eksperyment, jak mówi trener, trwa.