AktualnościZarząd WZPS

Przecież to jest nienormalne!

Czy można zarządzić zorganizowanie turnieju finału wojewódzkiego, a po jego zakończeniu go unieważnić? Można. Czy można odbierać młodym siatkarkom zdobyte na boisku medale? Można. Czy można być jak pizza na telefon i łamać wszystkie możliwe przepisy i standardy? Można. Wystarczy nazywać się Jacek Broński. Na szczęście tym razem na wysokości zadania stanął Zarząd WZPS, który wszystkie te działania unieważnił.

Jest 26. września 2025 roku. Do biura Wielkopolskiego Związku Piłki Siatkowej wpływa następujący mail:
„Dzień dobry
Zgłaszamy, że w tym sezonie posiadamy następujące zawodniczki w Szkole Mistrzostwa Sportowego Polskiego Związku Piłki Siatkowej Szczyrk:
– Michalina Sikora (kategoria Juniorka)
– Zuzanna Abrahamczyk, Gabriela Zych (kategoria juniorek młodszych)
Zespół UKS Szamotulanin Szamotuły

Ponadto jako zespół UKS Lider Rokietnica/UKS Szamotulanin Szamotuły zgłosiliśmy zespół juniorek młodszych, w którym grać będzie Hanna Leśniewicz uczennica SMS Spała”.

Była tam jeszcze prośba o potwierdzenie otrzymania wiadomości, które zostało potwierdzone w wiadomości zwrotnej. Nadawcą wiadomości był UKS Szamotulanin Szamotuły, który tym samym wypełnił § 4 punkt 2 Przepisów Sportowo-Organizacyjnych o zapewnionym miejscu dla zespołu w finale wojewódzkim w danej kategorii.
Punkt ten w całości brzmi:

Sprawa jasna jak słońce, prosta jak drut, klarowna jak woda źródlana.

Gdy zatem w turnieju barażowym o wejście do finału wojewódzkiego juniorek młodszych awans wywalczył zespół SPS BoxPro Volley Piła, a Lider Rokietnica/Szamotulanin Szamotuły zajął drugie miejsce, jasne stało się, że finał wojewódzki w tej kategorii będzie w składzie pięciu zespołów.
To samo zresztą dzień po tym turnieju potwierdził Wielkopolski Związek Piłki Siatkowej wysyłając do wszystkich klubów potwierdzający ten skład finału załącznik:

Co zatem stało się później? W sobotę rano po pierwszym dniu turnieju dotarła do nas informacja, że jeden z trenerów zespołu biorącego udział w turnieju zaczął podważać legalność uczestnictwa w nim drużyny Szamotulanina/Lidera, zaczął wydzwaniać do wszystkich ludzi w Polsce związanych z siatkówką z wszystkich możliwych województw, wydziałów czy komisji. Powoływał się przy tym na różne przepisy PZPS o uczestnictwie zawodniczek z SMS-u w turniejach finałów wojewódzkich.
Dlaczego ta akcja zaczęła się dopiero w trakcie turnieju? Jaki był cel tego działania? Do dziś zadajemy sobie to pytanie i racjonalnej odpowiedzi nie znajdujemy, a o domysłach pisać nie będziemy. Mimo tej całej negatywnej akcji i spekulacji turniej toczył się swoim torem. Kibice dopingowali, zawodniczki na boisku dawały z siebie wszystko. Więcej o turnieju napisaliśmy TUTAJ. Mistrz Wielkopolski – Enea Energetyk Poznań i wicemistrz – Szamotulanin Szamotuły awansowały bezpośrednio do ćwierćfinałów Mistrzostw Polski. Brązowy medalista – Szamotulanin/Lider i czwarte miejsce – Volley Poznań uzyskały promocję do 1/8 finału. Mimo ambitnej postawy na piątym miejscu skończył SPS BoxPro Volley Piła i zakończył sezon.

Puchar, flaga oraz medale rozdane, co uczynił m.in. wiceprezes WZPS. Zero kontrowersji, zero niedomówień. Finał jak każdy inny.

Jakież było zdziwienie w poniedziałkowy poranek, gdy WZPS w piśmie podpisanym przez Jacka Brońskiego, ni z gruchy ni z pietruchy wysłał do wszystkich klubów finału komunikat:

Wynika z niego, że Szamotulanin/Lider nie powinien być dopuszczony do turnieju, a jego mecze zostały anulowane. W związku z tym Jacek Broński zgłasza do rozgrywek centralnych Energetyka, Szamotulanina, Volley Poznań i Volley Piłę. I co ważne, przeprosił.

Wtedy rozpętała się jedna wieka burza i chaos.

Broński powołuje się w nim na Regulamin Klubowych Rozgrywek o Mistrzostwo Polski w kategoriach młodzieżowych. Dlaczego akurat na ten dokument? Nie mam pojęcia. Jaki on ma wpływ na finały wojewódzkie? Żaden.
Do etapu finału wojewódzkiego włącznie w każdym województwie obowiązują TYLKO I WYŁĄCZNIE przepisy wojewódzkie. Żadne inne. Każdy wojewódzki związek piłki siatkowej jest niezależnym stowarzyszeniem organizującym rozgrywki wedle swoich wewnętrznych przepisów. Koniec i kropka. Nie ma tu miejsca na żadne interpretacje czy łączenia przepisów PZPS czy WZPS. Inaczej dlaczego dwa lata temu graliśmy ligę w kretyńskim systemie w wielu kategoriach trzech setów bez względu na wynik i dużo spotkań kończyło się wynikami 2:1? Przecież to niezgodne z przepisami PZPS, a jednak w Wielkopolsce tak grano. Dlaczego w zeszłym sezonie w kategorii minisiatkówki grano według innych przepisów niż te obowiązujące na szczeblu PZPS? Bo to były rozgrywki wojewódzkie, stworzone przez WZPS i nikt nie miał prawa w to ingerować.
Jedyny przepis jaki obowiązywał w związku z zapewnieniem miejsca w finale wojewódzkim był przytoczony wyżej z wielkopolskiego PSO, czyli konieczność zgłoszenia – poinformowania WZPS do dnia 30. września o posiadaniu w swoim klubie zawodniczki z SMS w danej kategorii wiekowej. A tam nie ma żadnego zapisu o zmianach barw klubowych podczas nauki w szkole, nie ma żadnego zapisu o konieczności posiadania wychowanki w SMS-ie, nie ma nawet żadnego zapisu o tym, że dana zawodniczka w dniu zgłoszenia musi być już zawodniczką danego klubu. Żadnych zapisów oprócz informacji z wyznaczonym terminem.

Dodam, że Broński szukał również ratunku w Polsce. Podobnie jak trener, który wywołał całe zamieszanie szukał ratunku u wszystkich możliwych osób. Wydział Rozgrywek PZPS, Wydział Młodzieżowy i inne. Wszędzie odbił się od ściany słysząc, że są to wewnętrzne przepisy wojewódzkie i jedyne obowiązujące.
Jedyne wsparcie uzyskał od swojego zastępcy, który jest również prezesem jednego z klubów w Wielkopolsce, który próbuje (choć tu chyba zbyt duże słowo) konkurować w rozgrywkach młodzieżowych w Wielkopolsce z Szamotulaninem. Panowie poklepali się po plecach, dali po buziaku, pewnie padło: Jacku działaj!, a ten dał się podpuścić jak głodny pies na widok kaszanki i wystosował powyższy komunikat.

Za nic panowie mieli krzywdę jaką wyrządzą młodym siatkarkom, które na boisku wywalczyły medale, a którym po działaniu na telefon należało je odebrać. I jak to zrobić? Broński przyjedzie z kolegą na trening Szamotulanina i je odbierze? A może odesłać pocztą? Lub może kurierem?
Ważne, że kumpel dowali konkurencji, a Broński kolejny raz dopiecze znienawidzonemu Szamotulaninowi. Dzieciaki w tym przypadku są zbędnym balastem całej tej historii.

I tutaj pierwsza rzecz, która dyskwalifikuje Brońskiego z pełnienia dalszej funkcji przewodniczącego Wydziału Rozgrywek (na początek). Do WZPS-u w związku z uczestnictwem Szamotulanina/Lidera w finale wojewódzkim nie wpłynęło żadne pismo. Żaden protest. Nic. Broński wydał ten kuriozalny komunikat tylko i wyłącznie na podstawie telefonu od trenera, który całą aferę wywołał. Aż nasuwa się powiedzenie: Broński na telefon. Więc już samo to pokazuje, że decyzja i komunikat został wystosowany w sposób bezprawny i bez żadnego powodu czy podstawy prawnej. Po drugie: wydał ją w całości jednoosobowo. Wydział Rozgrywek składa się z trzech członków. REGULAMIN PRACY WYDZIAŁU ROZGRYWEK WIELKOPOLSKIEGO ZWIĄZKU PIŁKI SIATKOWEJ:

Nie było żadnego głosowania, nie było żadnych konsultacji. Nie było niczego. Po prostu Broński jednoosobowo podjął tak głupią i kontrowersyjną decyzję. Dwa rażące naruszenia przepisów WZPS dokonane.

Brońskiego zaskoczyła na pewno jedna rzecz. Że Lider Rokietnica od tej decyzji odwoła się do Zarządu Wielkopolskiego Związku Piłki Siatkowej. Zgodnie z Komunikatem Organizacyjnym wpłacił kaucję, więc odwołanie musiało zostać rozpatrzone. Problemem był czas… Losowanie grup 1/8 finału zostało zaplanowane przez PZPS na wtorek, godz. 11. A po wpłynięciu protestu na decyzję Wydziału, Zarząd rozpoczyna głosowanie nad jego rozpatrzeniem, które powinno trwać 24 godziny.

Na szczęście poza Brońskim są jeszcze w Zarządzie osoby, którym zależy na dobru siatkówki w Wielkopolsce i próbie ratowania wizerunku federacji, nad której destrukcją Broński pracuje każdego dnia. W pierwszej kolejności członkowie Zarządu poprosili o ekspertyzę prawną. Już to nam się wydało śmieszne, bo dziecko w podstawówce potrafi przeczytać ze zrozumieniem zapis z punktu 2 PSO WZPS. Ale do pracy zabrał się związkowy prawnik. Mistrz nad mistrze! Ma tytuł prawnika, ale patrząc jak czyta i interpretuje przepisy obawiam się, że to prawo kończył chyba na jakiejś wieczorówce i to jeszcze z wykładami i egzaminami on-line. Z jego błyskotliwej analizy wynikło, że oczywiście Broński miał rację i powołał się na:

W skrócie, że w przypadku niejasności przepisów wojewódzkich PSO, nadrzędnymi są przepisy PZPS PSO. Problem w tym, że ów chłopina nie sprawdził zapisów PSO PZPS, a tam nie ma nawet wzmianki o zawodniczkach z SMS biorących udział w finałach wojewódzkich. Takie zapisy owszem istnieją ale w przytoczonym nawet przez Brońskiego Regulaminie o mistrzostwa młodzieżowe. Jednak błyskotka prawnicza nie potrafiła rozróżnić, że są to dwa osobne dokumenty w żaden sposób nie łączące się ze sobą. To jakby ktoś szukał instrukcji obsługi odkurzacza, ale korzystał z przepisu na sernik. Fachowiec z tego prawnika rodem z programu „Usterka”.

Z uwagi na goniący czas, aby decyzję podjąć jak najszybciej zanim odbędzie się losowanie Zarząd zebrał się we wtorek o godzinie 9.00. Udało się też przesunąć losowanie w Warszawie z godziny 11 na 13, czyli zyskano dwie godziny.
Z informacji jakie uzyskałem obrady były bardzo burzliwe, chyba najbardziej w historii obecnego Zarządu. Na Prezesa/Przewodniczącego WR-u Brońskiego jak najbardziej słusznie wylano wiadro pomyj za jego działanie na telefon i autorytarne samodzielne podejmowanie decyzji. Najważniejsze było jednak głosowanie. Osiem głosów za utrzymaniem odwołania Lidera i przywróceniem klasyfikacji końcowej z boiska podczas finału wojewódzkiego, zero głosów przeciw, trzy wstrzymujące. Czyli nawet osoby, które były odpowiedzialne ze tę kretyńską decyzję o zmianie kolejności po turnieju, nie zagłosowały za swoją decyzją. Więc przedstawmy ów bohaterów:
Prezes WZPS i Przewodniczący WR – Jacek Broński (o jego kompetencjach do działania i szefowania związkowi rozpisuję się od kilku ładnych lat)
Łukasz Szmit – Przewodniczący Wydziału Dyscypliny i prawnik odpowiadający za ten segment w WZPS (Boziu miej w opiece jego potencjalnych klientów)
Marek Tuszyński – wiceprezes WZPS.

Nawet osoby, które wcześniej nazywaliśmy „słupami”, bo często naszym zdaniem podejmowały złe decyzje pod dyktando Brońskiego poszły po rozum do głowy i stwierdzili, że nie można karać dzieci za błędy Brońskiego i jakieś mściwe gierki. I zagłosowali za uznaniem protestu Lidera Rokietnica. Aktualizacja wyników z poniedziałkowego komunikatu wysłanego przez Brońskiego do PZPS została wysłana i podczas losowania były wzięte pod uwagę zespoły z miejsc zajętych podczas turnieju finałowego, czyli Szamotulanin/Lider i Volley Poznań.

Wspomniałem już o dramacie dziewczyn, którym Broński chciał zrywać medale z szyi. Ale wcielmy się też w rolę klubu z Piły. W niedzielę po turnieju byli na piątym miejscu. W poniedziałek rano znaleźli się na miejscu czwartym z możliwością gry na szczeblu. We wtorek rano znów ograbieni z marzeń o wyjeździe na rozgrywki centralne. Czy to jest normalne? Czy aż tak można pomiatać ludźmi? Przecież to nie jest jakaś tam tylko nazwa. Klub to cała struktura, trenujące tam siatkarki i oddani kibice. Czy Broński podejmując takie decyzje choć przez chwilę się zastanawiał jak będą reagować ci młodzi sportowcy na jego jednoosobowe decyzje?
Wczoraj SPS BoxPro Volley Piła wydał piękne oświadczenie, które po prostu trzeba tutaj pokazać:

To był dla nich bardzo trudny weekend. Nieudany finał kadetek i przegrana w półfinale III ligi w okrojonym składzie, bo Broński w jednym terminie zaplanował oba te wydarzenia. Dlatego szczególnie mocno trzymamy kciuki za Volley Piłę w ćwierćfinałach Mistrzostw Polski Juniorek i mamy nadzieję, że tam odbiją sobie ostatnie niepowodzenia.

Jak już napisałem wyżej Zarząd wbrew Brońskiemu zachował się bardzo odpowiedzialnie i właściwie. Przede wszystkim zgodnie z przepisami Wielkopolskiego Związku Piłki Siatkowej. Rzadko mi się zdarzało chwalić, ale teraz to zrobię i może to będzie jakiś przełom w działaniu na rzecz, a nie przeciw klubom i siatkówce w Wielkopolsce. A co by było gdyby decyzja była inna?
Lider wedle komunikatu Brońskiego byłby niesłusznie dopuszczony, choć on go dopuścił? Czy WZPS oddałby wtedy pozostałym klubom pieniądze za udział w dużej części niepotrzebnego turnieju? Czy oddałby pieniądze Szamotulaninowi za dodatkowe koszta organizacji turnieju dla pięciu drużyn zamiast czterech? Czy oddałby pieniądze Volley’owi Poznań za hotel, bo nie wiedzieć z jakiego klucza terminarz był tak ustawiony, że w każdy dzień grał ostatnie mecze, a potem pierwsze i hotel był konieczny? Jak by zrekompensował Volley’owi Piła niemożność gry w pełnym składzie rewanżu III Ligi, a w przypadku turnieju na cztery zespoły możliwości dojazdu trenerów i zawodniczek na ten mecz?
Czy Broński podejmując taką decyzję odpowiedział sobie na któreś z tych pytań? Pewnie nie, gdy podpisywał tamten kretyński komunikat.

Dlatego mam nadzieję, że to nie koniec. Że Zarząd się obudzi, przejrzy na oczy i podejmie działania, które odsuną tego szkodnika i sabotażystę od kierowania i pracy w Wielkopolskim Związku Piłki Siatkowej. Bo, że sam się zorientuje, że jest zwykłym „klaunem w garniturze” nie wierzę. Ale trzeba powiedzieć: dość kompromitacji, afer, uwsteczniania i stałego działania na niekorzyść WZPS. Jak się popełni przewinienie musi być kara, a lista grzechów, zaniedbań i naruszeń jest długa jak Mur Chiński.
Pani i Panowie ocknijcie się, zakończcie wszelkie spory między klubami wygenerowane przez Brońskiego i ratujcie wizerunek Wielkopolskiej Siatkówki.

autor: Piotr Duszyński